Dziś średnia emerytura to ok. 60 proc. ostatniej pensji, ok. 2 tys. zł. Ale już niedługo to będzie tylko 40 proc. A dla wielu jeszcze mniej.

Dlaczego tak mało? Ponieważ w nowym systemie emerytalnym zmieniły się zasady. Teraz każdy dostanie na starość tyle, ile sobie uzbierał. Zebrany kapitał jest dzielony przez przewidywaną średnią długość życia (według danych GUS). Wynikiem jest nasza emerytura. Warto dodać, że już jeden z prawie pięciu milionów emerytów pobiera świadczenie według częściowo nowych zasad.

Nowe zasady dla wielu osób, np. tych, które długo były bezrobotne lub pracowały na umowę o dzieło, oznaczają bardzo niskie świadczenia. Tym osobom państwo gwarantuje emerytury minimalne. Ale pod pewnymi warunkami.

Kto może dostać minimalną emeryturę?

By dostać emeryturę minimalną, trzeba się będzie wykazać odpowiednim okresem ubezpieczeniowym: 20 lat ­ kobiety, 25 lat ­ mężczyźni. Od 2022 r. będzie to 25 lat dla obu płci.

Do stażu liczą się okresy składkowe ­ gdy pracowaliśmy, a od naszej pensji były odprowadzane składki ­ i nieskładkowe ­ urlop wychowawczy, studia. Okresy nieskładkowe nie mogą przekroczyć jednej trzeciej okresów składkowych. Jeżeli więc pani Katarzyna, krawcowa z Siedlec, przepracowała 20 lat i 9 lat była na wychowawczym, to dostanie emeryturę minimalną. Dlaczego? Bo brakujące pięć lat ZUS zaliczy z urlopu.

Jak staż kobiet będzie podnoszony? Wydłużanie (o rok co dwa lata) rozpoczęło się już 1 stycznia 2014 r.

I tak:

*20 lat ­ obowiązywało tylko do 31 grudnia 2013 r.

*21 lat ­ od 1 stycznia 2014 r.

*22 lata ­ od 1 stycznia 2016 r.

*23 lata ­ od 1 stycznia 2018 r.

*24 lata ­ od 1 stycznia 2020 r.

*25 lat od 1 stycznia 2022 r.

Jeżeli z wyliczeń wyjdzie emerytura poniżej najniższego świadczenia, ZUS automatycznie podwyższy ją do najniższej obowiązującej w danym roku stawki.

Warunek? Wymagany okres ubezpieczeniowy.

A jeśli ktoś go nie ma, bo np. pracował w szarej strefie, to na starość będzie dostawał tylko tyle, ile odłożył, np. 300 czy 400 zł miesięcznie.

Szacuje się, że jeżeli 67­latka/latek przez 25 lat nie zarabiał 2,6 tys. zł brutto, nie wypracuje sobie sam emerytury minimalnej (obliczenia podajemy bez uwzględnienia inflacji PKB i wzrostu , na dzisiejsze pieniądze). Takiej osobie, jeżeli ma wymagany staż, ZUS wypłaci emeryturę minimalną.

Kto wypracuje minimalną?

Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń z krakowskiej AGH, obliczył na kilku przykładach, kto wypracuje sobie emeryturę minimalną i większą, a komu będzie musiał dopłacać państwa.

Przykład 1. Pan Krzysztof, murarz z Katowic, zarabiający 1800 zł brutto i pracujący 25 lat, powinien dostawać 540 zł emerytury (wyliczenia według wartości obecnego pieniądza, bez inflacji i wzrostu PKB). Ale dostanie 844 zł, bo państwo dopłaci mu do minimalnej. Gdyby pan Krzysztof przy tych samych zarobkach chciał pracować 10 lat dłużej, czyli 35 lat, to i tak nie wypracuje sobie emerytury minimalnej (wyjdzie mu 750 zł) i znów będzie musiało mu dołożyć do emerytury państwo.

Czyli niezależnie od tego, czy będzie pracował 25 czy 35 lat, i tak będzie dostawał emeryturę minimalną.

Przykład 2. Pani Patrycja, pielęgniarka z Krakowa, zarabia 2400 zł, pracuje 35 lat. Jeśli przejdzie na emeryturę według nowych zasad, to otrzyma 1000 zł emerytury. A więc więcej, niż wynosi emerytura minimalna. Państwo nie będzie musiało dopłacać. Wyobraźmy sobie, że wiek emerytalny wciąż wynosi 60 lat i pani Patrycja pracuje tylko 30 lat. Wtedy jej kapitał wyniesie 168,7 tys. zł. 60­latka ma przed sobą 256 miesięcy, tak więc jej świadczenie wynosiłoby zaledwie 658 zł. Resztę dopłaciłby budżet. Z przykładu pani Patrycji jasno wynika, że każdy kolejny rok pracy mocno podnosi świadczenie. Pracując 7 lat dłużej, zwiększamy nasze świadczenie o ponad 50 proc.

Jaką emeryturę dostanie przedsiębiorca?

Na emerytury minimalne powinni się przygotować przedsiębiorcy. W Polsce mamy blisko 2 mln drobnych firm, głównie tzw.  samozatrudnionych.

Większość z nich płaci najniższe składki emerytalne.

U przedsiębiorców składki nie zależą od tego, ile uda im się w danym miesiącu zarobić. Płacą składkę do ZUS od 60 proc. średniego wynagrodzenia. Niezależnie od tego, czy zarobią w miesiącu 5, czy 50 tys. zł. Oczywiście właściciele salonów fryzjerskich, zakładów stolarskich, sklepików, gdyby chcieli, mogą płacić więcej ­ ale większość tego nie robi. Wyższe składki płaci tylko 2 proc. z nich. Niskie składki to niższe oszczędności i niewielka emerytura.

Tylko w jednym wypadku państwo może uniknąć dopłat do emerytur przedsiębiorców.

Gdyby pracowali tak długo, aż te niewielkie składki pozwoliłyby im na uzbieranie przynajmniej na najniższe świadczenie.

Do emerytur minimalnych państwo będzie dopłacać też zapewne osobom zwolnionym po pięćdziesiątce, których nikt nie będzie chciał przyjąć do innej pracy, oraz tym, które z konieczności lub wyboru będą zatrudnione przez kilka­kilkanaście lat w szarej strefie.

Problem minimalnych emerytur dotknie głównie kobiet (zarabiają mniej od mężczyzn, mają więcej związanych z wychowaniem przerw w pracy).

Komu państwo pomoże w opłaceniu składek?

Emerytury, zwłaszcza kobiet, byłyby jeszcze niższe od obecnych prognoz, gdyby nie rządowe zmiany w polityce rodzinnej. Najważniejsza dotyczy opłacania składek na wychowawczym.

Od września 2013 r. bezrobotnym, studentom, pracującym na umowach o dzieło i zleceniach, samozatrudnionym i rolnikom państwo opłaca ubezpieczenie społeczne na urlopie wychowawczym. Wcześniej takie prawo mieli tylko zatrudnieni na etacie.

Jest różnica w wysokości przekazywanych składek. Podstawą naliczania składek emerytalnych dla kobiet mających sześciomiesięczny staż ubezpieczeniowy bezpośrednio przed pójściem na wychowawczy jest 60 proc. średniej pensji.

Bezrobotne lub matki, które nie będą miały sześciomiesięcznego stażu pracy, dostaną mniej ­ 75 proc. pensji minimalnej.

Prawo do składek mieliby też mężczyźni zdecydowani na opiekę nad dzieckiem. Kobiety z gospodarstw rolnych w czasie wychowawczego będą zwolnione ze składek do KRUS.

Dzięki nowym przepisom w 2014 r. dodatkowe 172 tys. rodziców będzie miało opłacone składki. Spośród nich 16 tys. to samozatrudnieni, 37 tys. to rolnicy, a 119 tys. osób było do tej pory w ogóle nieubezpieczonych. W sumie na przygotowanych w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej zmianach zyskają w 2014 r. aż 1,5 mld zł. Tyle

samo będzie w latach 2015­16, w 2017­18 ­ 1,6 mld zł rocznie, a w 2019­20 ­ 1,7 mld zł każdego roku.

Waloryzacja sposobem na niskie emerytury?

Od problemu zbyt niskich emerytur minimalnych nie uciekniemy. Bo choć dziś emerytury minimalne są niskie, to w przyszłości ­ w co trudno uwierzyć ­ będą jeszcze niższe. W 2060 r. spadną z dzisiejszych 23 proc. do 9 proc. średniej pensji. Co to oznacza? Obywatele ustawią się w kolejce do pomocy społecznej i trzeba będzie im wypłacić zasiłki. Państwo więc nic nie zaoszczędzi. Wręcz przeciwnie ­ będzie dokładać do systemu, tylko że z innej kieszeni.

Minister pracy, chcąc temu zapobiec, wpadł na pomysł, aby zmienić zasady waloryzacji emerytur. Dziś waloryzacja jest procentowa, wzrasta o wskaźnik inflacji i minimum 20 proc. realnego wzrostu płac. W rezultacie biedni dostają 30 zł podwyżki, a bogaci nawet 100­200 zł.

Minister chciałby wszystkim emerytom dawać podwyżki o wskaźnik inflacji, a tylko tym najbiedniejszych o inflację i jeszcze dodatkowo o realny wzrost płac.

Ostatnio PSL wpadł jednak na pomysł, aby waloryzacja była co roku kwotowa ­ czyli równa dla wszystkich. Już raz, w 2012 r., rząd przeprowadził waloryzację kwotową ­ każdy dostał po 71 zł brutto podwyżki. Trybunał Konstytucyjny uznał wtedy, że rząd miał do tego prawo, mimo że taka waloryzacja powodowała, że ktoś, kto miał 1400 zł, realnie tracił, bo siła nabywcza jego świadczenia spadała. Podwyżka nie rekompensowała bowiem inflacji. Trybunał uznał jednak, że zmiana była incydentalna, wprowadzona tylko na rok. Można więc było sądzić, że gdyby waloryzacja kwotowa była wprowadzona na stałe, Trybunał by ją zakwestionował. Dlatego PSL chce teraz zmian w konstytucji, aby nowy zapis nie dawał TK podstaw do uznania stałej waloryzacji kwotowej za złamanie prawa.

Własne propozycje mają związkowcy. Oto, co nam przysłała NSZZ „Solidarność”: „Dziś ustala się wspólny wskaźnik inflacyjny dla wszystkich emerytów, niezależnie od tego, czy ktoś dostaje 1 tys. zł emerytury, czy 3­4 tys. zł. A przecież wiadomo, że ten, kto ma 1 tys. zł, kupuje inne rzeczy niż ten, kto ma 4 tys. Ten biedniejszy większy procent ze swojego świadczenia przeznacza na żywność, opłaty za mieszkanie. Powinno się więc przy waloryzacji stworzyć osobne koszyki inflacyjne dla biedniejszych i bogatszych emerytów. I w oparciu o te koszyki podwyższać świadczenia. Wtedy waloryzacja będzie sprawiedliwsza”.

Związkowcom chodzi o to, że biedniejszy wydaje pieniądze na inne rzeczy niż bogatszy. A więc przy waloryzowaniu jego emerytury powinno się brać pod uwagę wzrost cen właśnie tych produktów, które to on konkretnie kupuje, a nie ten bogatszy.

Własne pomysły mają też politycy opozycji, np. z Twojego Ruchu. Uważają oni, że zmiana waloryzacji to polityka krótkowzroczna. A dalekowzroczna to emerytury obywatelskie ­ czyli równa emerytura dla wszystkich. A jak ktoś chce większą, niech sam dodatkowo oszczędza.

Taka obywatelska emerytura miałaby pochodzić z opłacania niewielkich składek, dużo mniejszych niż dziś. Pozostaje jednak pytanie: skąd brać pieniądze na wypłatę bieżących emerytur?

O zmianach zasad waloryzacji minister pracy ma rozmawiać ze związkowcami i pracodawcami.

Dla kogo minimalna?

Bardzo niska emerytura i tym samym staranie się o emeryturę minimalną grozi:

*Bezrobotnym. Jeżeli mieliśmy przerwy w pracy, musimy się liczyć z tym, że na starość na nasze konto nie będzie wpływać zbyt duże świadczenie. Oczywiście, gdy jesteśmy bez pracy przez całe życie, na nasze kontro emerytalne nie trafia ani złotówka. A to oznacza, że nie dostaniemy żadnej emerytury.

*Osobom pracującym na umowę o dzieło. Osoba, która wykonuje pracę wyłącznie na podstawie umowy o dzieło, nie podlega ubezpieczeniom społecznym. Umowy o dzieło nie liczą się więc do emerytury.

*Osobom, które często korzystają ze zwolnień lekarskich.

*Polakom, którzy prowadzą działalność gospodarczą.

*Nisko zarabiającym. Olbrzymim problemem nowego systemu są ludzie z niskimi płacami. Większość z nich nie ma szansy na świadczenie wyższe od minimalnego. W starym systemie mieliśmy tzw. część socjalną emerytury (która podnosiła świadczenie).

W nowym już tej części nie ma.

 

źródło: wyborcza.biz

SPONSORZY

SPONSOR
EMIGRANT
SPONSOR
SPONSOR

@ Copyright 2015 Stowarzyszenie “Emigrant Polski”
Wszelkie prawa zastrzeżone

projekt i wykonanie strony: pirsummedia.pl



Error: Cannot reach twitter servers or incorrect username